Ubiór do pogody

26 marca 2020

Witam Rodziców i Pszczółki

Wiemy, jak się ubrać

Rodzic czyta opowiadanie Agnieszki Borowieckiej  . Po wysłuchaniu dzieci odpowiadają na pytania: Z kim miał się spotkać Marzec? Dlaczego ciągle się przebierał? Na koniec prowadzący omawia z maluchami każdą ilustrację z osobna i pyta: Jaka pogoda jest za oknem? Co zakłada na siebie Marzec? Jak wygląda Pani Wiosna?

Powitanie Wiosny (Agnieszka Borowiecka)

W małym domku pod lasem mieszkał miesiąc Marzec. Na parapecie w doniczkach hodował przebiśniegi i żonkile, gdyż nieodzownie kojarzyły mu się one z Wiosną. A Wiosnę Marzec kochał najbardziej na świecie. Każdego roku, kiedy tylko cieplejszy wiatr roztapiał zalegające w ogrodzie czapy śniegu,

Marzec wypuszczał się na długie spacery po lesie w poszukiwaniu śladów nadchodzącej Wiosny. A jeśli spostrzegł maciupkie pączki na gałęziach drzew i zieleniutkie ździebełka młodych soczystych traw, zaraz popadał w uroczysty nastrój i szykował się na powitanie Wiosny.

W co by się tu ubrać? Co na siebie założyć? – myślał głośno, wyciągając z szafy całe sterty ubrań. Wszak tak wyczekiwanego gościa nie można przywitać w byle jakim stroju.

Włożył więc zwiewną koszulę uszytą z młodej trawki i słomkowy kapelusz pełen krokusów. I już miał chwytać za klamkę, by pomknąć na spotkanie ukochanej Wiosenki, gdy nagle kątem oka spostrzegł cieknące po szybie.

Przecież dopiero co do pokoju wpadały ciepłe promienie słońca i kładły się długą smugą na dywanie. Lecz już po chwili niebo zasnuło się gęstymi chmurami, z których zaczął padać rzęsisty deszcz. Marzec wrócił się i zaczął wyciągać z szafy odpowiedni strój na deszczową pogodę. Przywdział kalosze topniejącego śniegu i nieprzemakalny płaszcz z gęstej mgły, a w ręku

trzymał parasol z kropel deszczu. Jeszcze tylko przejrzał się w lustrze, przeczesał

palcami swoje złote włosy i gotowy do wyjścia otworzył drzwi. Wtem silny podmuch wiatru cofnął go do środka. Po deszczu nie było już ani śladu. Północny wiatr przegnał wszystkie kłębiaste chmury, a na niebie znów błysnęło jasne słonko. Tylko wiatr hulaka targał niemiłosiernie gałęzie drzew.

– Ech… – westchnął Marzec. – To nie jest odpowiedni strój na wietrzną pogodę – stwierdził,

patrząc na płaszcz i kalosze.

Po czym znów wrócił do szafy. Z górnej półki wyciągnął szal z motyli i żółtą marynarkę

z żonkili. Postawił kołnierz jak trzeba, parasol odłożył w kąt i pewnym krokiem ruszył do wyjścia.

Lecz tuż za progiem zaczął się zastanawiać, czy aby na pewno ubrał się odpowiednio,

gdyż spostrzegł zbierające się nad lasem chmury. Biedny Marzec po raz kolejny wrócił się

zza progu, usiadł ciężko w fotelu i pomyślał tak: „Zanim zdążę się przebrać, wiatr znów

napędzi tu deszczowe chmury, potem przegna je w siną dal i na powrót zaświeci słońce.

Nie ma rady na tę pogodę!”.

Stwierdził bezradnie, że założy na siebie wszystko. Na zwiewną koszulę włożył marynarkę

z żonkili, a na to przeciwdeszczowy płaszczyk z mgły. Wdział kalosze z topniejącego śniegu,

szyję przewiązał szalem z motyli, a na głowę wcisnął słomkowy kapelusz ozdobiony

krokusami. Przy czym kapelusz naciągnął głęboko, tak by wiatr nie zdmuchnął go dla

zabawy. W rękę wziął parasol z kropel deszczu, a na nos nasunął okulary od słońca.

 Tak ubrany wyszedł na spotkanie z Wiosną. I choć wyglądał dość dziwacznie, to przynajmniej nie

musiał się już obawiać kapryśnej pogody. Rozsiadł się wygodnie na leśnej polanie, wystawił

bladą twarz do słońca i czekał.

Wtem z ciepłym powiewem wiatru nadleciał nad łąkę piękny kwiatowy zapach.

Drzewa zakołysały się lekko i z pąków wychyliły się pierwsze zielone listeczki, a miękkie źdźbła trawy zaszumiały cichutko, jakby ktoś skradał się na paluszkach. Marzec zerwał się na równe nogi właśnie wtedy, gdy na leśną polankę wkroczyła Wiosna. Miała piękną tęczową sukienkę, na ramiona narzucony płaszcz z bazi-kotków, a na stopach trzewiki z mchu. Widać Wiosna też wolała być przygotowana na każdą pogodę

Inne artykuły z tej kategorii:

Skip to content